Pełni radości i ulgi, że wakacje się skończyły i dzieci będą przez kilka godzin dziennie zaopiekowane?
Pełni niepokoju o to, czy dzieci sobie poradzą?
Pełni chaosu z powodu nieskoordynowania jeszcze wszystkich planów i zajęć dodatkowych?
Pełni stresu, czy robię dobrze posyłając dziecko do żłobka/przedszkola albo właśnie tej, a nie innej placówki?
Myślę, że każdy z nas przeżywa dziś silne emocje. Ale rzadko o nich mówimy.
Dziś przechodząc przez ulice naszego miasta o 8.00 rano obserwowałam młodzież, dzieci i rodziców idących na rozpoczęcie roku czy pierwszy dzień do przedszkola. Miałam wrażenie, że wszyscy udajemy, że to dzień jak codzień i że wcale nic specjalnego w nas się nie dzieje. A pod tymi pozami, które przyjęliśmy buzowalo od emocji.
Mało jest przestrzeni na porozmawianie o tym, co naprawdę czujemy. Zmiany są trudne. Dla niektórych bardziej, dla niektórych mniej. Ale zawsze wymagają większej mobilizacji z układu nerwowego. A dziś następuje duża zmiana między trybem, do jakiego przywykliśmy przez ostatnie 2 miesiące, a znów działaniem na pełnych obrotach.
Mam tak nietypowo w tym roku, że moje dzieci są na trzech poziomach edukacji - w przedszkolu, w szkole podstawowej i w szkole średniej. Starałam się wspierać każde z nich. Każde wymagało innego sposobu wsparcia, nie każde potrzebowało tyle samo. Ale każdy jednak potrzebował.
Mało tego - potrzebowałam tego wsparcia również ja i mój mąż! Bo póki co lekko znów przeraża to, co przed nami - wczesne budzenie dzieci, ogarnianie zajęć dodatkowych, dopinanie grafików, zdążanie na czas, dopilnowywanie wykonania obowiązków, dźwiganie emocji dzieci, które nazbierały się w szkole i przedszkolu, a które w domu najlepiej się wyładowuje.
Daj sobie i swojemu dziecku dziś przestrzeń na to, żeby zauważyć i zaakceptować emocje, które przeżywacie. Dziś jest dzień przejścia, zmiana, wcale nie dzień jak codzień. Miejmy wyrozumiałość dla siebie na wzajem.
Przytulam każda Wasza trudna emocje, która Wam dzisiaj towarzyszy! ❤️
