Takie ilości słodyczy dostają dzieci w przedszkolu na Mikołajki. To zdecydowanie za dużo. Przeczytaj, dlaczego tak uważam.
Jestem w szoku!
Takie prezenty dostają dzieci w przedszkolu na Mikołajki. Takie ilości słodyczy. Szacuję, że jedna taka paczka to koszt ok. 50zł. 50zł zmarnowane, a nawet przeznaczone na szkodę dzieciom.
Nie mówię, że dziecku nie wolno jeść słodyczy. Post na temat cukru w diecie pojawił się już kiedyś na mojej stronie, tam wyraziłam swoje zdanie na ten temat - umiar to podstawa. Martwi mnie bardziej ilość słodyczy. Dziecko nie jest w stanie tego przejeść (mam nadzieję...) i prowadzi to do marnotrawstwa jedzenia. Poza tym ta ilość zaburza w głowie dziecka proporcje produktów odżywczych w diecie - taka ilość słodyczy na raz jest sprzeczna z tym, co prezentujemy na piramidach żywienia.
Całym sercem popieram akcję #nieSLODKIprezent prowadzoną przez Szpinak robi bleee - Zuzanna Wędołowska. Bo dawanie dzieciom słodkich prezentów niepotrzebnie nadaje walor emocjonalny słodyczom. Dajemy w ten sposób wyraz temu, że słodycz to coś bardzo wyjątkowego i że ma dużą wartość.
Zachęcam, szczególnie w okresie świątecznym, by idąc w odwiedziny do domu, gdzie są dzieci kupić książeczkę, kolorowankę, kredki, gniotka, resorak, ciastolinę, grę, karty, klocki, gumę do skakania, długopis, notesik, piłkę, pop it (to będzie szaleństwo, zapewniam :))... a darować sobie słodycze. Dla dobra i zdrowia naszych najmłodszych. I naprawdę dzieci wcale nie poczują się poszkodowane, wręcz przeciwnie, zobaczycie!
